Do tych co mają jakieś halo >> czwartek, 22 września 2005 15:50:27
Potencjalna Teściowa w ostatnią niedzielę nad kurczakiem z grilla zażyczyła sobie, żebym skutecznie zgwałciła jej syna. Skutkiem ma być moja ciąża, bo po pierwsze młodsza się już nie zrobię, a po drugie ona chce wnuki. Tego samego dnia Potencjalny Teść stwierdził, że mam mu odsprzedać mój samochód, pod groźbą nieudostępnienia jego syna do celów matrymonialnych, do których może ewentualnie dojdzie jeśli w myśl pragnień Potencjalnego Małżonka nie będę rozrzucać ciuchów po całym domu oraz poświęcać więcej uwagi w łóżku na grę wstępną. Następnego dnia moja Szanowna Mamma Mia dzwoniąc poraz dwunasty do biura (z bzdurą typu co sądzę o paznokciach lakierowanych na czarno, myślę, że nie widać ich na czarnej karoserii i łatwo je sobie przytrzasnąć) oznajmiła, że życzy sobie, żebym rzuciła pracę, którą dostałam dwa miesiące temu, bo za bardzo mnie pochłania. Kochany Szef życzy sobie żebym zbierała paragony za paliwo jak jeżdżę prywatnym autem w służbowych celach i cholerne paragony, z których prawie każdy na zawrotną sumę 8-10 zł., walają mi się jak wściekłe po torebce, przez co nie mam miejsca na „waciki”.
Ale już kompletnie przegiął Lech Kaczyński, który zwrócił się do mnie z apelem po poparcie, w liście tym zawarł link do swojej stronki, na której zamiast konkretnego wypunktowanego programu wraz z opisem narzędzi i instrumentów jego realizacji wyczytałam: „ Bla bla bla bla bla, bla bla bla bla, bla Lech Kaczyński bla blabla. Lech Kaczyński bla bla bla bla, bla bla , blabla bla bla bla. „i dalej w tym stylu.
Panie Leszku otóż nie zagłosuję na pana ponieważ:
a).nie podoba mi się forma w jakiej prowadzi Pan swoją kampanię,
b).punktuje Pan niedoskonałości obecnego systemu, ale jednocześnie posługuje się Pan ogólnikami tworząc ze swego programu papkę przedwyborczą, którą przeciętny wyborca o spojrzeniu człowieka z charrrrakterem połknie, beknie i spuści kanalizą do szamba,
c).do tej pory Pańska działalność na scenie politycznej nie wzbudziła mojego zaufania dla Pańskiej osoby.
Jednocześnie opragnę zaznaczyć, że rozważę przyznanie Panu mojego jakże znaczącego, ale nic nie zmieniającego głosu, jeśli przedefiluje Pan ulicami Warszawy w kabaretkach i botkach z lateksu.
Z poważaniem
Loka
P.S. Pozdrawiam Szanownego Wielkiego Przewodniczącego, którego podobizna na plakacie wyborczym, działa wybitnie rozweselająco ilekroć przejeżdżam koło Urzędu Pracy w Gdyni. Nieodmiennie kojarzy mi się z żarciem dla kotów i na szczęście nie działa na innych kierowców, jak onegdaj plakat Cindy Crawford.
komentarze [2]