Księga gości zobacz | wpisz się

Dziewczyna o mnie
dodaj do ulubionych
{akcja}

Ulubieni


Kluby

Linki

Archwium 2005
styczeń (2)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (4)
grudzień (2)

2006
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (3)
wrzesień (3)
listopad (3)
grudzień (1)

2007
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (3)
październik (3)
grudzień (2)

2008
styczeń (1)
marzec (3)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
czerwiec (3)
wrzesień (1)

2010
luty (1)
październik (2)
listopad (2)

2011
styczeń (3)
marzec (1)
lipiec (1)



Szablon autorka: Selene
foto: Foto_decadent
tekst: Hey
więcej: Projektownia
" Im bardziej pada śnieg, tym bardziej prószy śnieg, oj jak marzną mi paluszki..." >> wtorek, 20 grudnia 2005 12:53:42

Święta idą, a właściwie sypią śniegiem jak na chwilę obecną. Po otwarciu drzwi wejściowych moja ulubiona pielęgniarka -Oddziałowa W. Stwierdziła radośnie:
-Jak pięknie, śnieg tak przykrył wszystko jak poduszką, no zobacz tylko...
Wychyliłam głowę za próg:
-Orzeszku... znów będę musiała auto odśnieżać z tego paskudztwa.
-Nie rozumiem twojego nastawienia...
Zrozumiała jak przypomniałam jej, że w przyszłym tygodniu kupuje auto tzn. bliski zamiennik auta, a mianowicie zielonego malucha, który będzie miał służyć wprawkom na umiejętności Oddziałowej W. jako kierowcy, gdyż następne auto to lawendowa tigra, i nie ma sensu tłumaczyć Oddziałowej W. , że tigra w tym kolorze prawdopodobnie nie istnieje. Jednak do tego czasu Oddziałowa W. oraz jej Wesołe Strzykawki będą pomykać Zielonym Szerszeniem pod kolor mundurku. O ile Oddziałowej W. będzie chciało się go odśnieżyć...
No w każdym bądź razie szykują mi się pierwsze bezdomne Święta i dlatego mam ich już dość, zamiast kupować prezenty chodzę po mieszkaniach i wybrzydzam jak natchniona, co czyni moją bezdomność trwałym stanem. Z tego wszystkiego rozchorowałam się i oczywiście jak to w życiu bywa jak mi się trafia coś miłego to kompletnie nie w porę. Dostałam grypy żołądkowej, całkiem przyjemne to doświadczenie, nic nie można jeść za wyjątkiem ciasta Mamy Oddziałowej W., chudnie się i do pracy nie trzeba chodzić. Ale oczywiście dostałam jej o jakieś 2 tygodnie za szybko i przez to ominął mnie ślub znajomych oraz nieobecność Mamma Mii w kraju, czyli jedyny okres względnego spokoju.
Gdybym mogła wybierać to wolałabym dostać grypy żołądkowej 27.12, tak do 30.12. Mogłabym się najeść do woli w Święta i nie martwić się o sylwestrową kreację. Chociaż w tym roku będą to zapewnie polarek, dżinsy i traperki. Idealny strój ludzi podróżujących. Bagatelka 1000km., ale czego się nie robi dla szanownej Mamma Mii?
Tak to wygląda w skrócie u mnie, ale mam już jedno życzenie i jednocześnie postanowienie na Nowy Rok: dążenie do NORMALNOŚCI !!!
Normalność to:
-nocowanie przez 3 noce z rzędu pod tym samym adresem,
-stabilne relacje z szanowną Mamma Mią,
-posiłki o regularnych porach,
-czas na relaks i własne potrzeby,
-pranie samemu swoich ciuchów,
-odkładanie rzeczy na miejsce i ich znajdowanie nietkniętych w tej samej lokalizacji,
-możliwość zamknięcia się w swojej twierdzy i odizolowania od ludzi przynajmniej do czasu, gdy lodówka opustoszeje...
I właśnie tej NORMALNOŚCI nam wszystkim życzę.



komentarze [2]

nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było... >> wtorek, 6 grudnia 2005 10:35:26

Najważniejsze w życiu nie są pieniądze ani zdrowie ani szczęście. A to dlatego, że większego wpływu na nie nie mamy. Najważniejsza w życiu jest umiejętność podejmowana właściwych decyzji. Ponieważ jej nie posiadam tkwię z tym durnym telefonem w ręku zastanawiając się komu wyrządzę największą krzywdę wystukując szereg cyferek...


komentarze [4]