Kayah " Za późno" >> niedziela, 17 lipica 2011 22:58:50
Bob zrealizował swój plan i ostałam się jako ta słomiana wdowa. Wyjechał na pół roku. Rozstanie przbiegało w atmosferze mojej frustracji i jego nieugiętości. Zostały mi krótkie rozmowy telefoniczne okraszone suto rechotem lachonskich postójkowych w tle.
Celem wyładowania wewnętrznych frustracji i emocji postanowiłam zacząć ćwiczyć pompki oraz zrobić badania w terenie. Badania zaowocowały tercetem egzotycznym: blondyn, brunet i szatyn. Każdy inny, kazdy na wyciągnięcie ręki. I tylko jeden jest w tym wszystkim mały problem. Flirtowanie jest fajne, gdy zdobywam. Jak zdobędę tracę zainteresowanie. I tym oto sposobem odkrylam źródło mojej niepojętej fascynacji Bobem. Oprócz fajnej klaty, co jest dość oczywistym aspektem naszego związku, po tych paru latach mam ciągłe poczucie, że go nie zdobyłam tak naprawdę.
Pompek robie 60. Cel 120. Jestem w połowie drogi do niewiadomo gdzie.
komentarze [1]Silverchair Without You >> poniedziałek, 14 marca 2011 22:02:25
Od piątku przespałam jakieś 14 godzin. Jestem zmęczona i paradoksalnie nie mogę spać. Orzechowa wódka wchodzi gładko bez gadania i tęsknię za jej smakiem. Jestem głodna, ale nie mam ochoty na nic konkretnego, a jak już zjem to wyrzuty sumienia gnębią mdłościami. Więc spalam się na basenie. Ostatnio przychodzi na tą samą godzinę męskie ciacho, ale w gumiaku na łepetynie nie czuję się kobietą, poza tym słodycze szkodzą na biodra. Chodzę na basen do jezuitów, bo wierzę, że jak się utopię to pójdę do nieba. Chociaż wolałabym jakieś odludne miejsce.
komentarze [1]Atomic Tom : Take me out >> wtorek, 25 stycznia 2011 00:04:52
Kolejna notka w przestrzeń, ale co mi tam... Chodzę na rollmasaż ostatnio. Siedzę sobie na rolce, masuję cellulit, ujędrniam dupę, żeby wyglądała młodziej niż jej właścicielka. Obok dupki masują "maj gerls" zwane pieszczotliwie papugami. Wymianiamy się poglądami o facetach. Więc po cichu marzę, żeby się wyrwać gdzieś w skórze singelki i udawać, że mam tak na codzień. Gdybym napisała scenariusz tego filmu, to działby się on w ciągu jednej nocy. Pełnej nieznanych ludzi, którzy nic Ciebie nie obchodzą, nawet nie silisz się na to, żeby wsłuchiwać się w słowa, które wypowiadają. Mogą się po drodze pojawić jakieś trupy w postaci śmierci klinicznej toksycznych relacji, do tego dorzućmy trochę alkoholu, nie... dorzućmy całe morze alkoholu, jakie tylko zdoła unieść wątroba nim będzie trzeba ją wyciąć. Zapoznawczą fajeczkę przed drzwiami modnego klubu... I wtedy Twój wzrok pada na ciacho służące do spalania kalorii. I chociaż matki na całym świecie zawsze powtarzają, że nie wolno bawić się jedzeniem, Ty oczywiście łamiesz zasady wszystkie łącznie z ta o łamaniu zasad. A to po to, by obudzić się o poranku w nieznanym miejscu jako biała kartka, czekająca na zapisanie.
Więc siedzę tak masuję ten cellulit i zastanawiam czego się pozbyć łatwiej...
komentarze [3]Black Eyed Peas: T. Time >> piątek, 14 stycznia 2011 13:21:44
Jak w prosty sposób zniszczyć sobie plany na miły wieczór w łóżku z lapkiem?
Proste... Wystarczy założyć krótką skórzaną mini i wysokie kozaki za kolano oraz nieopatrznie pokazać się nie-ślubnemu w tym zestawie po powrocie do domu...
komentarze [2]Alicia Keys "Try sleeping with a broken heart" >> sobota, 1 stycznia 2011 21:31:52
Składając życzenia noworoczne Mamma Mia zażyczyła sobie: "... i żebyś córeczko wreszcie za mąż wyszła za kogoś, wiesz kogokolwiek, żebyś wkońcu spotkała jakiegoś prawdziwego męża...", hmmm jakbym wogóle jakiegokolwiek spotykała... Ugrzęzłam w tym konkubinacie jak margines społeczny pod monopolowym w niedzielę przy drodze do kościoła. Niby każdy patrzy z dezaprobatą, ale nikt na głos nie powie nic, najwyżej coś pod nosem, albo na ucho szepnie. A skoro opinii negatywnych nie ma, to hulaj dusza ile zapragniesz... Muszę poszerzyć Mamma Mii horyzonty myślowe, żeby w przyszłym roku życzyła mi wygranej w totka, to dla jej świętego spokoju kupię sobie tego męża i wszyscy będą szczęśliwi.
Generalnie chichot przodkiń dudni w moich uszach gromkim echem. Pochodzę z rodu silnych kobiet. Takich co nie tylko pracowały jak mężczyzna, ale i mężczyzn swoich potafiły i z alkowy i z domu pogonić. Odziedziczyłam po nich takie dary jak umiejętność przyrządzania bigosu, mięsiwa oraz makowca (notabene 3 własnie się pieka w piecyku, dochodzi północ, najlepsza pora na krzątanie po kuchni), ale przede wszystkim brak wewnętrznej potrzeby posiadania mężczyzny u mojego boku. Czasem wręcz ta obecność trójnoga mi zawadza. Szczególnie w łóżku.
Przeczytałam niedawno artykuł o tzw. "białych małżeństwach"-pary, które zawierają związek małżeński jednocześnie nie czując potrzeby konsumpcji tegoż. Żyją sobie w układzie przyjacielskim i pokrewieństwa dusz, wprowadzając papier we wspólną egzystencję jedynie na potrzeby otoczenia. Przeczytałam i od razu zakochałam się w tej ideii- szukam kandydata na męża całkowicie i nieodwracalnie pozbawionego potrzeb seksualnych miłosnika powieści kryminalnych i starych filmów. Może być umiarkowanym pedantem, nie musi lubić gotować, to akurat moje hobby. Mile widziane umiejętności z zakresu mechaniki samochodowej. Umiejętność organizowania sobie czasu wolnego we własnym zakresie będzie dodatkowym atutem.
Chociaż szczerze mówiąc wolałabym jednak tą wygraną w totka. Zaspokajanie potrzeb rodziców jest szlachetne, ale nic tak człowieka nie cieszy jak nowy samochód.
komentarze [0]AC/DC "If You want blood" >> niedziela, 7 listopada 2010 11:44:18
Oto dlaczego powinnismy być wdzięczni portalom społecznościowym:
> Hej!
>
> Jeśli dostajesz ten list to znaczy, że musiałaś
> mnie zaintrygować i bardzo chciałbym Cię bliżej
> poznać! Starałem się w nim opisać siebie i to
> czego szukam. Jest on bardzo przemyślany. Nie
> lubię gry, kłamstwa i głupiego bajerowania. Jestem
> już wystarczająco zakłamany w domu, więc tu
> stawiam na szczerość!
>
> Coś o mnie: jestem 31 letnim, przystojnym,
> wysokim, wysportowanym, bardzo zadbanym i żonatym
> mężczyzną szukającym ognia i odrobiny wrażeń poza
> domem! (zapomniałem dodać, że też
> skromnym...hihi...)
>
> Nie chcę owijać w bawełnę i ściemniać, bo uważam,
> że zaoszczędzi to Twój i mój czas...Dlatego
> zapytam wprost: Czy byłabyś zainteresowana
> znajomością ze mną? Szukam kobiety, która zostanie
> moją "przyjaciółką - kochanką"! Nie wyobrażam
> sobie takiej znajomośći bez odrobiny fascynacji i
> zaangażowania. Lubię kobiety eleganckie i zadbane,
> znające swoją wartość, o mocnej osobowości! Nie
> szukam na ilość, lecz na jakość. Dyskrecja ma być
> podstawą tego romansu!!! Celem będzie przede
> wszystkim miłe spędzanie czasu, a ukoronowaniem i
> dopełnieniem takich spotkań mógłby być dziki,
> wspaniały, urozmaicony, ostry, romantyczny, czuły
> i zwariowany sex... Zapewniam, że naprawdę warto
> ze mną zgrzeszyć! Referencji pisemnych nie mam,
> ale ustne są najwyższej klasy!
>
> Zawodowo jestem właścicielem firmy, która ma
> zagranicznych klientów, więc mam dużą swobodę w
> organizacji czasu i miejsca ewentualnych
> spotkań!Opcji i możliwości jest mnóstwo, ale
> najpierw muszą być chęci....
>
> Ciekawe, czy dotrwałaś do końca?
>
> Nie interesują mnie jednorazowe spotkania!
> Pierwsze spotkanie zapoznawcze na tzw kawę.
> A jeśli będzie chemia to później tylko nasza bujna
> wyobraźnia może nas ograniczać....
>
> Masz ochotę na taką znajomość i poznanie
> nietuzinkowego mężczyzny?
>
> Pozdrawiam gorąco!
> Grzesiek
> george13@o2.pl
komentarze [2]Muse : Neutron star collision (love is forever) >> czwartek, 4 listopada 2010 22:39:59
W śnie był taki jak te prawie dziesięć lat temu. I wszystko było tak realne, że czułam jego zapach, ciepłą skórę, szelest oddechu. Delikatne promienie zachodzącego słońca prześwitywały przez korony drzew nieustannie poruszając nieruchomym obrazem. Chłopak o twarzy anioła i ciele mężczyzny. Moja niedokończona absolutnie pierwsza historia. A potem się obudziłam, z pękniętym sercem. Zupełnie bez sensu, bo on chce być najlepszym ortopedą w rejonie.
komentarze [1]hey "mehehe" >> wtorek, 5 października 2010 20:06:15
Do cholery ile jeszcze miliardów kilogramów jestestwa muszę zrzucić, żeby dolna część mego człowieczeństwa była proporcjonalna do górnej? Chciałbym wreszcie zostać człowiekiem zrównowazonym. Szlag by to trafił... Zjadłam dziś jabłko. I rozbolał mnie żołądek. Skręcił w jakieś pokręcone chińskie dziewięć aż reszta ciała podązyła za nim, co Bob odkrywczo skomentował, że jogę ćwiczę. Wcześniej na ulicy spotkałam Iwonę, która powitała mnie stwierdzeniem, że się ostatnio wylaszczyłam. Co wszyscy zresztą komentują. Jakbym musiała wiedzieć, że brakuje im tematów do rozmowy. Chociaż chyba lepiej się wylaszczyć niż wymlaskać. Jak mniemam.
Generalnie ostatnie kilka dni sponsoruje literka "d" jak dupa. Niczym Ferdynand Kiepski, romantyczny bohater naszych czasów, cięzko wzdycham : "dupa, dupa, dupa". Marcin zza wielkiej wody wtóruje mi, że jakkolwiek się nie obrócę i tak dupa będzie z tyłu. Oraz, że wszystko zmierza do dupy tejże właśnie. Nie cieszy mnie nic. Strawberry truskawkowe na jesienne dni. Żeby sie tylko od nich zołądek nie skręcał.
Zamykam oczy i myslę, że chciałabym z Tomaszem wrócić na ten dach na którym on palił różne wynalazki, a ja kontemplowałam rzeczywistość. Bo wtedy zasadniczo było łatwiej, chociaż człowiek gówniarstwem będąc nie doceniał tego. A teraz nawet na kawę trudno się zgadać. Praca , dom, praca ,dom, karuzela zdarzeń. Nadchodzi weekend i człowiek nie wie co ze sobą zrobić, a jak już wie, to trzeba iść do spania, bo jutro jest poniedziałek i znowu trzeba iść do szkoły...
Plusem chodzenia do pracy jest to, że nie mam czasu na jedzenie. A jak wrócę do domu już mi się nie chce i jem tylko na "weź pigułkę, weź pigułkę".
W opinii mojej kobieta w szafie powinna mieć nie ciuchy, a wcielenia. Dzisiaj jestem niską brunetką z dużym biustem, jutro wysoką blondynką, po jutrze chcę być chłopcem mamo... Chcę poznać jakąś miłą dziewczynę, która będzie całować ziemię po której chodzę. Dzisiejsi mężczyźni już nie umieją wielbić kobiet. Może dlatego, że kobiety już nie są kobietami oczekującymi wielbienia. Kobiety oczekują przede wszystkim grubego portfela. I fajnej fury. Co by się przed psiapsiółkami polansować. Mnie psiapsiółki olały dawno. Może zbyt odporna na ich lanse byłam. W domu gotuję polędwicę w sosie kurkowym, przyrządzam znaczy się, bo to wykwintna kuchnia. A potem patrzę jak inni jedzą i rosnie mi powietrze w gardle.
Nadchodzi wieczór. Kładę się w łóżku obok mojej Irlandii, która chrapie jak stado niedźwiedzi. Po cichutku, bo gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce, to pewnie narobiłabym rabanu. Chce mi się może raz na miesiąc a i to umiarkowanie. Ale nie dlatego, że Irlandia już nie jest zielona. Po prostu zniknęła ta tajemnica. Znam jej mapę na pamięć. Nie potrzebuję gps-u ani atlasu ani kompasu. Może potrzebuję po prostu trochę wyobraźni, ale jej mi zwyczajnie jej brakuje ze zmęczenia materiału mych szarych komorek rzeczywistością. Dobranoc.
komentarze [5]Vanilla Sky "Just dance" >> sobota, 2 października 2010 19:22:24
Pora coś napisać STOP Pokonałam samą siebie STOP I bawię się wspaniale STOP Bo jak nie teraz to kiedy ?
komentarze [1]MADONNA "REVOLVER" >> sobota, 13 lutego 2010 02:32:20
ONA- Pamiętasz, jak mi powiedziałeś, że wymiana żarówki w samochodzie jest prosta?
ON- I...?
ONA- ...i pojechałam do sklepu i ten miły pan wymienił żarówkę i w nagrodę zaprosił mnie na kolację.
ON-CO???!!!
ONA- Oj nie martw się, przecież on płaci.
komentarze [4]Peaches "I feel cream" >> środa, 16 września 2009 22:11:30
Gdybym się modliła, brzmiałoby to mniej więcej tak:
Panie Boże wiem, że generalnie jesteś bardzo zajęty, ale jeżeli możesz to tak ogólnie proszę Cię o pokójna świecie i żeby dzieci nie głodowały. A tak prywatnie to proszę o faceta, który poda rękę, zamiast przytrzymywać mi głowę pod wodą.
Z tych trzech życzeń to to ostatnie jest w sumie beznadziejne. Świadoma tego staram się nie zaprzątać mu głowy, bo i tak musi mieć na niej sporo. Nie potrzebuje mojego nieudanego pożycia do kompletu. Wystarczy mu terroryzm,globalizm, kryzys finansowy i ocieplenie klimatu. Zastanawiając się nad tym trochę głębiej, to Pan Bóg ma przekichane, każdy niby w niego wierzy, ale inaczej go nazywa, jedni na jego cześć modlą się do radia,inni do tacy, jeszcze inni w odpowiednią stronę świata. Feministki robią z niego kobietę, emeryci temat do polemiki
leniwymi popołudniami, kapłani zawód. W jego imieniu i na jego rzekome dobro toczono wojny i segregowano ludzkość jak odpadki w gospodarstwie domowym, na te do utylizacji i recyklingu. Dla niektórych stał się sensem, dla większości wymówką, nieliczni na nim zarabiają. Pan Bóg to taki celebryta, który ma najwięcej do powiedzenia więc pewnie z tego powodu milczy. Paparazzi całego świata szukają dowódów jego obecności to w przyrodzie, to w uczynkach,
to w dziele rąk ludzkich, ale przede wszystkim w cudach niewidach.
Biorąc to wszystko pod uwagę jedyne co mogę powiedzieć, to to, że każdy ma swojego Pana Boga w sobie. Wszyscy jesteśmy tylko przejawem własnego boga.
komentarze [2]THE BUMELANTS "BO TO SIĘ ZWYKLE TAK ZACZYNA" >> środa, 17 czerwca 2009 20:35:32
Po 30-tce życie się rozkręca. Więc pędzę z szybkością światła i nadzieją, że się nie roztrzaskam. Ale do rzeczy...
Mężczyzna, który daje mi kwiaty, zabiera na spacery, użycza kurtki i przepuszcza w drzwiach właśnie zaproponował mi wspólne dziecko. Ot tak, bo oboje chcemy mieć córeczkę. Przynajmniej taką jak Michalina w "Tylko mnie kochaj".
Mężczyzna, z którym mieszkam, który łaskawie pozwala się karmić najlepiej schabowym z ziemniakami i surówką z selera, oraz dla którego jestem bankomatem, sprzątaczką i dziurą w płocie, coraz bardziej staje się "tym obcym".
A gdzieś obok mnie kręci się moja wyimaginowana córeczka i zadaje dorosłe pytania o to czy rzeczywiście porzucamy kiedyś piłką...
komentarze [2]BAJM " U stóp szklanych gór" >> wtorek, 9 czerwca 2009 09:47:52
Tydzień temu byłam innym pokoleniem. Dzis jestem starsza, wiem czego chcę i wiem, że muszę o to zawalczyć, bo o ile do 30tki mogłam udawać, że mnie coś bawi, o tyle teraz już nie muszę, a wszak nie powinnam... Bez zazdrości patrzę na 20 latki, wszystkie emo, barbie, retro, pin-up, dity, kistiny. miszele i inne. I gdzieś tam widzę siebie przed latami 10-cioma. Dziewczynę z ciężkim makijażem i buciorami, które kaleczyły stopy, ale były modne. Dziewczynę, która chciała się "wpasować" w otoczenie. Patrzę na te wszystkie młode i głodne życia dziewczęta, szukające swego przeznaczenia...i nie umiem im zazdrościć. Bo one jeszcze nie wiedzą, jeszcze nie doszły do tego, że mniej znaczy więcej, że byle jaka książka jest lepsza niż cosmo, że byle jaki facet jest gorszy niż żaden, że tylko jedne ramiona przytulą do matczynemu, że ...
Miesiąc temu oddałam pierścionek Bobowi. Nie mogłam znieść tego, że dla mnie znaczy więcej niż dla niego. Doszłam do wniosku, że w moim wieku nie wypada mieć złudzeń. W związku z tym jakoś pogodziłam się z faktem, że na urodziny dostałam od niego nowy telefon, chociaż wolałabym oczekiwane zobowiązanie się do podjęcia pracy zarobkowej i rozpoczęcie nowego etapu życia zwanego "DOROSŁOŚĆ". Niestety nie doczekałam się tego, nie mowiąc o czymś tak banalnym jak życzenia urodzinowe czy kwiaty...
Czy bolało? Jasne, ale na szczęście tylko trochę, bo zgodnie z zasadą "w przyrodzie nic nie ginie" otrzymałam piękny bukiet róż z rąk, które nie moga mnie przytulić, prezent od serca, w którym zajmuję specjalne miejsce, miłe słowa z ust, których nie mogę pocałować. A przede wszystkim dostałam uśmiech, z którym mi do twarzy.
komentarze [2]Billy Idol "Dancing with myself" >> środa, 3 czerwca 2009 10:17:38
"hepi bersdej tu mi, hepi bersdej tu mi, hepi bersdej dir loka, dżost forget ol dis s***...". No to mam 3 dyszki na budziku, pstro w głowie jak 10 lat temu i życiowych doświadczeń więcej co niejedna 40tka. Nadal nie wiem kim naprawdę jestem, ale już przynajmniej wiem kim nie jestem... Mam nadzieję, że reszty dowiem sie z czasem. Tak czy owak... Kwiaty przyjmuję do 16 osobiście, po 16 proszę zostawić na klamce, prezenty w naturze całą noc.
komentarze [2]TALKING HEADS " Road to nowhere" >> środa, 1 kwietnia 2009 08:02:14
marek-praca 13:58:56
cieszysz sie z ety
loka 13:59:33
tak, siedze za biurkiem i trzymam transparent z napisem cieszę się zajebiscie
marek-praca 13:59:49
tak myslałem
loka 14:00:45
zadzwoniłam tez po orkiestrę i czerwony dywan
loka 14:00:57
no i podobno Tusk przyjedzie Ci pogratulować
loka 14:01:09
cuda zaczely sie spełniać
loka 14:01:30
jesteś nowym bohaterem narodowym, chodź zrobimy meksykańską falę na korytarzu...
olusia 11:42:38
albo ty se walnij jakies swinstwo pobudzajace i pokaz jemu co ciebie rajcuje i przejmij inicjatywe sama patrząc jedynie czy ci nie odlecial
loka 11:43:13
ogólnie to mnie rajcuje spanie
loka 11:43:50
nie ogolnie to nie jest źle
olusia 11:43:53
kurcze nie wiem jaka by ci pasowala pozycja może na siedząco potem sobie zmienisz pozycje kurcze są momenty kiedy i baby mają chcice - chodzi mi o cykl menstruacyjny kiedy jestesmy bardziej pobudzone
loka 11:44:20
jo wtedy spanie rajcuje mnie jeszcze bardziej
12527896 (18-03-2009 23:38)
Wrozka Elwira zawiadamia: ktos wpisal Twoj numer gadu gadu uzywajac opcji "Rzuc klatwe". Aby dowiedziec sie wiecej, kliknij: http://wrozka-elwira.pl/klatwa.html?id=36536727
loka 8:10:18
Wróżka Loka zawiadamia: pocałuj mnie serdecznie... własnie zostałeś wpisany na listę zablokowanych. Aby dowiedzieć się więcej popukaj się w głowę, intensywnie.
Loka: jak jeszcze raz usłyszę tą piosenkę to zwymiotuję, co oni w tych radiach za badziew puszczają…
Grigorij: ale która?
Loka: no ona idzie jakoś tak: hej dziewczyno nie oddawaj się na pierwszej randce, bo chociaż cię przelecę to porzucę taaaaaaaa i jeszcze powiem wszystkim kolesiom, że taki ze mnie ogier , że już nie możesz się doczekać następnej randki, ale następnej nie będzie, bo ptaszek fiut i odleciał…la la la
Grigorij: to na pewno tak idzie???
komentarze [0]